Zaniepokojeni rodzice ósmoklasistów
Aneta Sieradzka-Piędel
Psycholog, psychoterapeuta

Niepokoje rodziców ósmoklasistów

Ostatnia klasa, przygotowania do egzaminu, sam egzamin… To wszystko może budzić niepokój i powodować napięcie, nie tylko u uczniów, ale i rodziców. Bywa, że nawet bardziej u dorosłych niż u dzieci 😊 W tym czasie wielu rodziców zastanawia się jak pomóc, żyje ze świadomością, że od końcowego egzaminu w jakiś sposób zależna jest przyszłość dziecka. Niestety zdarza się, że poziom lęku robi się bardzo wysoki i rodzic zamiast realnie pomagać, zaczyna utrudniać. A przecież to głównie dziecko w tym okresie potrzebuje wsparcia. Ten stres to złożony stan. Tym bardziej, że towarzyszy mu dorastanie dziecka, początek trudnego nastoletniego okresu. Przyjrzyjmy się, z czego może się składać i jak go ujarzmić.

 

Lęk antycypacyjny

 

To napięcie związane z oczekiwaniem na wydarzenie, którego wyniku nie znamy i nie możemy przewidzieć. Pojawia się poczucie braku kontroli nad sytuacją, bezradność. Powstałą lukę informacyjną umysł wypełnia najczęściej poprzez generowanie negatywnych scenariuszy.

 

Zniekształcenia poznawcze

 

Nieświadome, nawykowe błędy w myśleniu, które na różne sposoby zniekształcają rzeczywistość i prowadzą do nieprzyjemnych stanów emocjonalnych, m.in.:

  • Katastrofizacja (przewidywanie najgorszego)
  • Myślenie tunelowe (brak szerszego spojrzenia na sytuację)
  • Myślenie czarno-białe (wszystko albo nic, wyłącznie źle albo wyłącznie dobrze)

Ostatnia klasa i egzamin urastają wówczas do rangi najważniejszego wydarzenia w biografii dziecka, przyćmiewają całą resztę.

 

Utożsamienie z dzieckiem

 

„Zlanie się z dzieckiem” to częste zjawisko na tym etapie. Wynik egzaminu może być nieświadomie postrzegany jako egzamin ze stylu wychowania, potwierdzenie kompetencji rodzicielskich.

 

Lęk o przyszłość i potrzeba kontroli

 

Jeden z podstawowych rodzicielskich schematów to „muszę zabezpieczyć przyszłość dziecka”. Sytuacja, gdzie wyniki w nauce i wynik końcowego egzaminu nie zależą od rodzica, ale od dziecka, wystawia na próbę zaufanie. Wymaga odpuszczenia choć części kontroli. Niepewność co do wyniku frustruję potrzebę przewidywalności i tworzy pokusę do jej przywrócenia poprzez planowanie różnych scenariuszy, wzmożone monitorowanie sprawy (progi punktowe, rankingi, statystyki, kontrola postępów nauki dziecka).

 

Porównania społeczne

 

Wynik egzaminu bywa postrzegany jako marker pozycji w grupie społecznej: ci z lepszymi wynikami przeżywani mogą być jako „lepsi”, a ci z trudnością w nauce jako „gorsi”.

 

Napięcia międzypokoleniowe

 

U niektórych rodziców egzamin dziecka i w ogóle nauka, reaktywuje własne doświadczenia szkolne – porażki, sukcesy, niespełnione ambicje. Dochodzi do przeniesienia własnych uczuć i pomysłów na dziecko. A ono niejednokrotnie bywa całkiem innym człowiekiem! Wymagającym całkowicie innego wsparcia.

 

Dorastanie mylone z brakiem motywacji do nauki

 

Wiele objawów rozwojowo adekwatnych do wieku ósmoklasisty, który właśnie wszedł w okres dojrzewania, bywa interpretowanych przez rodziców wyłącznie w kontekście nauki. Skoro ciągle śpi – to nie chce mu się uczyć, nie zdąży. Nie może się skupić – nie umie się uczyć, nie poradzi sobie z materiałem. Woli spotykać się ze znajomymi niż uczyć– podejmuje złe życiowe wybory! A może po prostu jest nastolatkiem? 
 

Z pewnością można by do powyższej listy dopisać jeszcze wiele źródeł rodzicielskiego niepokoju. Nawet jeśli rodzice wiedzą, że pojedynczy egzamin nie determinuje całej przyszłości – napięcie bywa intensywne. Co może pomóc?

 

Zarządzanie własnymi myślami

 

Świadome reinterpretowanie sytuacji w sposób bardziej zrównoważony, obalanie błędów poznawczych.

❌ „Ten wynik zdecyduje o całej przyszłości!”

😊 „To ważny etap, ale nie jedyny czynnik decydujący o powodzeniu mojego dziecka”

Nie chodzi o zaprzeczanie znaczeniu nauki, ale przywrócenie bardziej adekwatnych proporcji, szersze widzenie sytuacji.

 

Tolerowanie niepewności i poszukiwanie realnego wpływu

 

Świadome rozróżnianie:

👉 na co mam wpływ: wsparcie emocjonalne dziecka, klimat w domu, wsparcie w zdrowiej diecie

👉 na co nie mam wpływu: na ostateczny wynik, na już napisany egzamin, nie nauczę się za dziecko

Akceptacja braku kontroli redukuje napięcie i pozwala przenieść uwagę na to co realnie mogę.

 

Regulacja ciała

 

Stres aktywuje układ współczulny (przyspieszony oddech, kołatanie serca, drażliwość). Wszystko co go zrównoważy będzie pomocne: ćwiczenia oddechowe, aktywność fizyczna, dbanie o sen. Ciało często szybciej uspokaja psychikę niż analiza poznawcza. Dbaj o siebie 😊

 

Oddzielenie własnej tożsamości od dziecka

 

Kluczowa interwencja! Warto zadać sobie pytanie „czy wynik egzaminu rzeczywiście jest miarą mojej wartości jako rodzica?” Rozdzielenie wyników nauki od relacji rodzicielskiej zmniejsza presję. I to zarówno u dorosłego jak i dziecka.

 

Opanowanie własnych emocji

 

Dziecko czyta stan emocjonalny rodzica. Nawet jeśli rodzic zapewnia, że wszystko w porządku a wewnętrznie przeżywa lęk, dramatyzuje, obsesyjnie zajmuje się głównie tym tematem – napięcie przenosi się na dziecko.

Spokojna narracja działa regulująco na całą rodzinę. „Poczekamy, zobaczymy, rób co możesz. Niezależnie od wyniku poradzimy sobie”.

 

Ograniczenie porównań społecznych

 

Świadome zmniejszenie eksponowania się na ten temat, wycofanie się z uczestnictwa w forach, gdzie jest pełno spekulacji i wzajemnego nakręcania się. Unikanie porównywania wyników jakby miały świadczyć o tym, kto jest lepszym człowiekiem i kto lepiej poradzi sobie w życiu.

 

Perspektywa długoterminowa

 

Bardziej niż wynik jednego egzaminu przydają się w życiu wytrwałość, kompetencje społeczne, wsparcie relacyjne, poczucie sprawczości. Wspierajmy proces a nie tylko efekt! Nigdzie nie jest powiedziane, że człowiek ma szansę być szczęśliwym, jeśli od najmłodszych lat będzie się dobrze uczył i zdawał egzaminy. I nie tylko dostanie się do „lepszej” szkoły determinuje sukces w przyszłości. Nie jest też powiedziane, że ten sukces musi nadejść jak najszybciej.

 

Nie wszystko tyczy się nauki!

 

Warto pamiętać, że oprócz nauki i egzaminu dziecko ma w tym okresie inne ważne zadania: radzenie sobie z procesem dorastania, zmianami w ciele, uczenie się nowego regulowania napięcia. Bardzo ważnym zadaniem tego okresu jest nawiązywanie i utrzymywanie relacji społecznych. Czy po prostu bycie szczęśliwym… Co by powiedział dorosły, gdyby nagle ktoś kazał mu myśleć tylko o pracy, zadaniu, a każdy odpoczynek, każdą przyjemność i każdą znajomość dopasowywać do tego?

Najbardziej ochronne zdanie w tym okresie: „Moje dziecko jest ważniejsze niż jego wynik egzaminu!”

 

I na koniec przykłady, ludzi sukcesu, którzy nie radzili sobie w tradycyjnym systemie edukacji. Sukces odnieśli dzięki pasji, kreatywności i determinacji.

  • Albert Einstein, fizyk, noblista, uznawany był za „leniwego ucznia”, nieprzystosowanego, miał problemy z ortografią i pamięcią.
  • Thomas Edison, wynalazca, wyrzucony ze szkoły w wieku 7 lat, uczyła go matka.
  • Coco Chanel, projektantka mody, wychowana w sierocińcu, nie ukończyła szkoły średniej, ciężko pracowała na swój sukces.
  • Steve Jobs (współzałożyciel Apple), opuścił college po jednym semestrze, uznając formalną edukację za stratę pieniędzy rodziców.
  • Quentin Tarantino, reżyser, rzucił szkołę średnią w wieku 15 lat uważając ją za nudną.
  • Harland Sanders (założyciel KFC), w młodym wieku zrezygnował z nauczania i zaczął pracować dorywczo, w średnim wieku, swoją determinacją i pomysłowością rozbudował swoje biznesowe imperium.
 

Nie traktujmy powyższych historii wyłącznie jako przekaz „olej szkołę a i tak się uda”. Ale spróbujmy dzięki nim nabrać dystansu i zobaczyć, że nie tylko wyniki egzaminów na ten sukces wpłyną. Jako rodzic masz do zaoferowania swojemu dziecku o wiele więcej!